TEST SZCZELNOŚCI DOMU – CZY TEN BUDYNEK JEST JAK TERMOS? (STAWIGUDA)
Zobacz pełną realizację na YouTube
Wstęp – co sprawdzaliśmy?
Ten dom w Stawigudzie niedawno ociepliliśmy pianą PUR na powierzchni około 220 m².
Tym razem wróciliśmy, aby odpowiedzieć na jedno kluczowe pytanie:
czy budynek jest rzeczywiście szczelny, czy tylko sprawia takie wrażenie?
Wielu inwestorów zakłada, że nowy dom nie ma mostków termicznych. Z doświadczenia wiemy, że to jeden z najczęstszych błędów.
Dlatego wykonaliśmy profesjonalny test szczelności budynku (Blower Door Test) z użyciem:
-
– wentylatora do wytwarzania różnicy ciśnień,
-
– kamery termowizyjnej,
-
– zadymiarki,
-
– anemometru punktowego.

Na czym polega test szczelności?
Test polega na wytworzeniu różnicy ciśnienia na poziomie około 50 Pa, co odpowiada warunkom silnego wiatru.
Dzięki temu możliwe jest:
– wymuszenie przepływu powietrza przez nieszczelności,
– ich dokładna lokalizacja,
– określenie skali problemu.
Przed rozpoczęciem testu budynek został odpowiednio przygotowany:
– zamknięto wszystkie otwory,
– wyłączono rekuperację,
– zabezpieczono przepusty i instalacje.

Wynik testu – czy piana PUR jest szczelna?
Sama piana PUR spełniła swoją funkcję.
Na badanym poddaszu izolacja:
– utrzymywała równą temperaturę,
– nie wykazywała przedmuchów,
– stanowiła skuteczną warstwę powietrzoszczelną.
To potwierdza, że prawidłowo wykonana izolacja pianą PUR może być bardzo skuteczna.

Gdzie pojawiły się nieszczelności?
Największe straty nie wynikały z materiału izolacyjnego, lecz z innych elementów budynku.
Zidentyfikowane problemy obejmowały:
Stolarkę okienną (szczególnie systemy HS):
– nieszczelności w narożnikach,
– naturalne przedmuchy wynikające z konstrukcji.
Murłatę i narożniki:
– niedoklejone taśmy,
– lokalne przedmuchy.
Przejścia instalacyjne:
– kable elektryczne,
– instalacje rekuperacji,
– przepusty przez przegrody.
Okna połaciowe:
– niedokładne uszczelnienie obwodowe.

Dlaczego to jest problem?
Suma wielu drobnych nieszczelności może dać efekt znacznych strat.
Z praktyki wynika, że w przeciętnym budynku może to odpowiadać nawet 0,5–1 m² „otwartej powierzchni”.
W praktyce oznacza to:
– wyższe koszty ogrzewania,
– odczuwalne przeciągi,
– spadek komfortu cieplnego,
– ryzyko zawilgocenia i powstawania grzybów.



